Po prostu miałem pecha i urodziłem się z oczami niewłaściwego człowieka.
Jeśli chodzi o mnie, moją słabością była cierpliwość – życzliwość bez granic. Przez piętnaście lat myślałem, że jeśli tylko będę wystarczająco cichy, wystarczająco dobry, wystarczająco niewymagający, w końcu mnie dostrzegą.
Nigdy tego nie zrobili.
Bo prawda jest taka: niektórzy ludzie nie chcą cię widzieć. I żadne zmniejszanie się nie zmieni ich spojrzenia.
Lekcja?
Nie podlewaj martwych roślin. Nie pukaj do drzwi, których nie da się otworzyć. Nie błagaj o miejsce przy stolikach, przy których cię nie chcą.
Zamiast tego zbuduj własną tabelę.
I to właśnie teraz robię.
Dzień po dniu.
Dziękuję, że byliście ze mną do końca.
